piątek, 28 grudnia 2012

test puszki hobo stove

Mając troszkę czasu wyskoczyłem przed dom, aby sprawdzić jak działa puszka, którą zrobiłem.

I oto taki efekt. Wymaga jeszcze dopracowania, czyli powiększenia dziur na dole i dorobienia jakiegoś rusztu na popiół.


piątek, 21 grudnia 2012

Orientacja w lesie za pomocą słupków oddziałowych

Witam,
Zapewne każdy z was będąc w lesie, spotkał się ze słupkami oddziałowymi. Takie małe słupki przeważnie granitowe z numerem na każdym boku, stojące w określonym rogu skrzyżowania dróg leśnych. Mało osób wie, że las (państwowy) podzielony jest na tzw. "prostokąty". Do każdego prostokąta przypisany jest numer. Taki prostokąt lasu wraz z numerem do niego przypisanym nazywamy oddziałem leśnym.


Czy wiesz, że za pomocą słupka oddziałowego możesz mniej więcej ustalić kierunki świata?

Widząc przed sobą słupek oddziałowy przyjrzyj się numeracji. Połóż jakiś przedmiot (kamień) na rogu w którym dwa najmniejsze numery przylegają do siebie. Właśnie ten róg wskazuje kierunek północny. Proste prawda?







Obrazek pomoże Ci to zrozumieć.






Metoda ta nie jest dokładna, ale pozwala na wskazanie kierunku północnego.

piątek, 14 grudnia 2012

Kuchenka z puszki - Hobo Stove

Wczoraj, siedząc w domu wyłączyli mi prąd. Nie mając nic konkretnego do pracy, postanowiłem zrobić przy blasku świec kuchenkę z puszki. Do zrobienia kuchenki potrzebna nam będzie oczywiście puszka. W moim przypadku puszka po psiej karmie.














Do tego potrzebujemy marker, ostry szpikulec (np. gwóźdź) i nóż, bądź nożyce do cięcia blachy.













W moim przypadku owe narzędzia zastąpił multitool.
Markerem zaznaczamy otwory do wycięcia







Ja zrobiłem to w ten sposób, że kilka większych dziur przy dnie puszki, kilka u góry, oraz mniejsze dziury na ruszt. Nie zapominajmy o otworze na dokładanie opału:)



Należy ostrożnie wycinać otwory, gdyż możemy się pokaleczyć o powstające strzępy.
Możemy je przypiłować pilnikiem, żeby nie były ostre
 Gotowe hobo stove wyląda tak:)

Jako rusztu użyłem dwóch szpilek do namiotu:)





Jak to działa?? Niebawem podeśle film pokazujący kuchenkę w akcji:) czas jaki poświęciłem na zrobienie kuchenki to 15 minut, tak więc nie jest to zbyt dużo:)

Do czego nam taka kuchenka?
Zwykle gdy przyrządzam sobie gorące posiłki to robię to nad ogniskiem. Jednak gdy jestem w podróży i mam chwilę odpoczynku i chcę przygotować szybko posiłek, to nie będę rozpalał ogniska tylko po to żeby zagotować kubek wody:) Taka kuchenka nadaje się do tego najlepiej. Zużywa mało opału i może być stosowana w miejscach, gdzie rozpalenie ognia jest zabronione, lub w miejscach gdzie nie jesteśmy w stanie zebrać wystarczająco dużo opału na ognisko.

Plusy:
-lekkie
-oszczędność opału
-proste w obsłudze
-prostota wykonania
-szybkie przygotowanie gorącego napoju, lub posiłku
-Stosować można paliwo stałe, lub ciekłe ( w zależności od otworów na dole)

Minusy:
-Niepraktyczne w transporcie. ( oczywiście pustą puszkę w plecaku możemy wypełnić czymś. zwykle wkładam tam rozpałkę)
-ugotować obiad dla kilku osób to nie lada wyczyn:)
-tak jak z gotowaniem nad ogniskiem, trzeba potem szorować gary :D



piątek, 7 grudnia 2012

Czy to co uprawiasz (trenujesz) to jest survival?

Witam.
 Od dawna chodzi mi po głowie pewien dylemat. Mianowicie czy to co uprawiamy to zasługuje na miano survivalu? Jak postrzegasz swój survival? Czym jest on tak naprawdę? Czy jeśli bierzesz ze sobą cały sprzęt, noże, namiot, koc i inne, wyruszasz z tym w dzicz to czy to można nazwać survivalem? Myślę, że nie. Czy można powiedzieć, że trenuje się lub uprawia survival?
Istnieje fajna nazwa, która odzwierciedla to co robimy. To się nazywa BUSHCRAFT, albo w innych środowiskach PUSZCZAŃSTWO. Ta druga nazwa jest rzadziej stosowana z wiadomych przyczyn:D (Wyobraź sobie, że dziewczyna uprawia PUSZCZAŃSTWO :D - Jak to brzmi? )
 Tak więc czym różni się ten bushcraft od survivalu?
Buschcraft uczy nas jak żyć w zgodzie z naturą, żyć z tego co się znajdzie w tej naturze. Czy wychodząc do lasu uczymy się wzywać pomocy? Nie, chcemy po prostu czerpać przyjemność z przebywania w tym lesie. Uczymy się technik przetrwania jak najdłużej, nie chcemy stąd uciekać. Chcemy wykorzystać przyrodę do własnych celów, jednocześnie jak najmniej jej szkodząc. Takich technik używali traperzy odkrywając tereny w USA, rdzenni mieszkańcy Ameryki, czyli Indianie. Oni nie uciekali z lasu, aby dotrzeć do cywilizowanego terenu, tylko wykorzystywali wszystko co dookoła nich było, do tego aby tam przeżyć i zamieszkać. Dziś jest tak samo. Nie wyobrażam sobie pójścia w las, tylko po to, żeby z niego uciekać. To jest niedorzeczne. Gdy jestem na łonie natury, to staram się czerpać jak najwięcej korzyści z niej. Gdyby nie to, że mam inne obowiązki, to chciałbym zostać tam na zawsze. Jak się spełniamy w roli bushcraftu? Rozpalanie ognia. Czemu posiadając zapałki, rozpalasz ogień krzemieniem? W sytuacji podbramkowej mając zapałki, też używałbyś tej techniki? NIE! Czy w sytuacji podbramkowej, mając strzelbę widzisz niedźwiedzia, to rzucasz strzelbę i bierzesz naostrzony kij, żeby z nim walczyć? NIE! Buschcraft pomaga Ci opanować techniki naszych przodków i żyć według tych zasad z własnego wyboru.

W survivalu masz odwrotną sytuację. Jesteś w dziczy i starasz się jak najszybciej, najbezpieczniej uciec do cywilizacji. Moim zdaniem wtedy jest ten właściwy survival. Jest to ta sytuacja, w której nie chciałeś się znaleźć, gdy występuje realne zagrożenie dla twojego, życia. I tu robimy wszystko, bez względu na to czy zaszkodzimy naturze, czy nie.

Na pewnym forum internetowym znalazłem kiedyś piękną teorię na temat różnicy między survivalem a buschraftem:
SURVIVAL TO SZTUKA PRZEŻYCIA
BUSCHCRAFT TO SZTUKA WSPÓŁŻYCIA

czwartek, 25 października 2012

ASTRONAWIGACJA - Księżyc

Księżyc - nasz naturalny satelita ziemski - nie świeci własnym światłem, lecz odbija światło słoneczne. Księżyc obiega Ziemię w 28 dni. Jego oświetlona powierzchnia zależy od tego, w jakim położeniu się znajduje. Jeżeli Księżyc jest po tej samej stronie co Słońce, nie widzimy jego powierzchni i wtedy mamy tzw. Nów. Od tego momentu księżyc nabiera światła z jego prawej strony (czyli z czasem zostaje oświetlona coraz to większa powierzchnia). Dzieje się tak, aż do pełnego oświetlenia Księżyca - Pełni. Gdy jest pełnia, Księżyc znajduje się wtedy po przeciwnej stronie Ziemi niż Słońce. Od tego momentu Księżyca zaczyna ubywać, czyli oświetlona jest coraz to mniejsza jego powierzchnia.
Jak wykorzystać Księżyc do nawigacji?
Jeśli Księżyc wschodzi przed zachodem Słońca, to jego powierzchnia oświetlona będzie znajdować się na zachodzie.
Jeśli Księżyc wschodzi po północy, to jego oświetlona strona będzie na wschodzie.
Schemat pokazuje nam orientacyjnie linię wschód-zachód, lecz nie jest to dokładny pomiar.


Ciekawostka:
Dlaczego widzimy zawsze jedną stronę oświetloną księżyca?

Obserwując Księżyc łatwo jest zobaczyć, że jest on zwrócony w stronę Ziemi tą samą stroną. Wytłumaczenie tego fenomenu jest proste. Dzieje się tak w skutek tzw. synchronicznej rotacji Księżyca. Księżyc obraca się wokół własnej osi w tym samym kierunku co Ziemię i w tym samym czasie co obrót wokół Ziemi. Czyli prościej mówiąc: Na jeden obrót Księżyca wokół własnej osi przypada jeden obieg wokół Ziemi.
Strona niewidoczna Księżyca jest zwrócona do Ziemi podczas nowiu, czyli wtedy gdy Księżyc jest między Słońcem a Ziemią. Dlatego nie możemy zobaczyć drugiej strony Księżyca.

piątek, 12 października 2012

ASTRONAWIGACJA

 Każdy, kto lubi wędrować w nieznane powinien nauczyć się znajdowania drogi. Nawigacja to jeden z podstawowych elementów, który powinien wejść w krew każdemu podróżnikowi, nieważne czy wędrujesz daleko, czy blisko.  Dziś chciałem napisać trochę o nawigacji za pomocą gwiazd. Czemu zaczynam od tego, a nie np. od mapy i kompasu? Kompas i mapa to są już wynalazki człowieka. Chcę najpierw zaprezentować metody, które były stosowane zanim te urządzenia powstały. Oczywiście będę też omawiał użycie kompasu i mapy, ale w późniejszym czasie. Nawigacja za pomocą gwiazd to jedna z najstarszych metod wyznaczania kierunków stron świata. Gwiazdy były wykorzystywane przez żeglarzy, którzy przy braku stałych punktów odniesienia na powierzchni oceanu do obliczania azymutu musieli wykorzystywać księżyc i znanych powszechnie około 57 gwiazd.
 Patrząc na bezchmurne niebo w środku nocy, gdzieś z dala od miejskich oświetleń i innych źródeł światła, możemy podziwiać miliony jasnych punktów. Cały ten widok zapiera dech w piersiach, jest po prostu piękny. Wystarczy naprawdę odrobina wiedzy, by móc znaleźć drogę w środku nocy. To jakich gwiazd masz szukać, zależy od tego na jakiej półkuli się znajdujesz. No więc zaczynamy...

PÓŁKULA PÓŁNOCNA

Na półkuli północnej, najbardziej przydatną gwiazdą do wyznaczania kierunku będzie Gwiazda Polarna (POLARIS). Znajduje się ona w gwiazdozbiorze Małej Niedźwiedzicy (Mały Wóz), a poza tym znajduje się na prostej zawierającej oś ziemi (matematycznie), dzięki temu nie zmienia swojego położenia. Zawsze znajduje się w kierunku północnym.
  Aby znaleźć POLARIS, trzeba znaleźć gwiazdozbiór Dużej Niedźwiedzicy (Wielki Wóz). Jest on bardziej widoczny na niebie. Wyglądem przypomina właśnie wóz albo wielką chochlę. Odcinek dwóch ostatnich gwiazd, przedłużony pięciokrotnie pokazuje nam Gwiazdę Polarną. Jest to ostatnia gwiazda Małego Wozu, znajduje się na końcu "dyszla". 








Drugim gwiazdozbiorem, który pomoże nam odnaleźć Gwiazdę Polarną, jest Kasjopeja lub Kasopea... (spotykałem się z dwiema nazwami. Tę drugą rzadziej spotykałem). Kasjopeja przypomina literę   M lub W odwróconą bokiem. Odcinek między pierwszą i ostatnią gwiazdą w gwiazdozbiorze łączymy sobie i przeprowadzamy linię pod kątem prostym o długości równej mniej więcej dwóm długościom pierwszego odcinka. Koniec wyznaczonego odcinka powinien wskazać nam Gwiazdę Polarną... 
 Drugi sposób, choć wg. mnie mniej praktyczny jest przeprowadzenie linii przez centralną gwiazdę układu Kasjopeji, dzielącą ten gwiazdozbiór na pół. Linia ta też przebiega koło Gwiazdy Polarnej, a w niektórych źródłach jest napisane że nawet przechodzi przez Gwiazdę Polarną. Spróbujcie obu sposobów. Który sobie bardziej przyswoicie, ten będzie lepszy:)



 Na południowym niebie półkuli północnej, przy dobrej widoczności możemy dostrzec gwiazdozbiór Oriona. Orion wschodzi nad równikiem i należy zapamiętać, że bez względu na to czy jesteś na półkuli północnej, czy południowej - Orion zawsze wschodzi na wschodzie a zachodzi na zachodzie. 
Znajdź gwiazdozbiór Oriona. Jego pas który tworzą trzy gwiazdy i jego głowę. Powinna się znajdować mniej więcej nad środkową gwiazdą od pasa. Poprowadźcie linię prostą przez środkową gwiazdę pasa i głowę. Ciągnijcie ją tak długo aż dojdziecie do Gwiazdy Polarnej.

PÓŁKULA POŁUDNIOWA

 Na półkuli południowej, Gwiazda Polarna nie będzie widoczna. Dlatego trzeba posłużyć się innym gwiazdozbiorem. Doskonały do tego będzie Krzyż Południa.

Krzyż Południa jest troszkę ciężej znaleźć niż np. Duży Wóz, gdyż znajduje się on na pasie Drogi Mlecznej. Jednak ma dość charakterystyczny wygląd i nie sprawia naprawdę dużych trudności odnalezienie go. Po odnalezieniu Krzyża przedłuż jego dłuższe ramię około pięć razy. Z tego punktu wyobraź sobie pionową linię która styka się z powierzchnią ziemi. Tam gdzie linia dotyka horyzontu znajduje się POŁUDNIE.
Ciekawostka: Jeżeli nie wiesz jak wygląda gwiazdozbiór Krzyża południa, możesz sprawdzić go na flagach niektórych państw, które leżą na półkuli południowej. Należą tu m.in. Brazylia, Australia, Nowa Zelandia, Samoa, Wyspy Kokosowe





A CO JEŚLI JEST TAK POCHMURNO, ŻE NIE JESTEM W STANIE ZNALEŹĆ ŻADNEGO GWIAZDOZBIORU??
Jeżeli niebo jest zasłonięte całkowicie chmurami, to rzeczywiście nie możemy za wiele zdziałać. Jeżeli jest zachmurzenie tylko częściowe, to i na to jest sposób, aby poradzić sobie w odnalezieniu kierunków świata. Metoda ta wymaga trochę cierpliwości i czasu. 

Weź patyk w kształcie litery Y. Rozwidlenie patyka będzie spełniało rolę celownika. Wbij patyk w ziemię i usiądź wygodnie przed nim. Weź na cel jedną gwiazdę (obojętnie jaką, aby była dobrze widoczna). 
Po pewnym czasie zobaczysz, że wybrana przez ciebie gwiazda zacznie się przesuwać względem twojego celownika.
 Rysunek obok przedstawia całą sytuację. (Uwaga!! Litery kierunków na rysunku wskazują położenie gwiazdy a nie kierunki świata)

NA PÓŁKULI PÓŁNOCNEJ:
-przesunięcie w lewo oznacza, że gwiazda znajduje się na północy
-przesunięcie w prawo oznacza, że gwiazda znajduje się na południu
-przesunięcie w górę oznacza, że gwiazda znajduje się na wschodzie
-przesunięcie w dół oznacza, że gwiazda znajduje się na zachodzie.
NA PÓŁKULI POŁUDNIOWEJ (efekt odwrotny)
-przesunięcie w lewo oznacza, że gwiazda znajduje się na południu
-przesunięcie w prawo oznacza, że gwiazda znajduje się na północy
-przesunięcie w górę oznacza, że gwiazda znajduje się na zachodzie
- przesunięcie w dół oznacza, że gwiazda znajduje się na wschodzie




Poniżej kilka zdjęć gwiazdozbiorów.
                                                                              
znajdź Duży Wóz:) Nieco wyżej widać Polaris..











Kasjopeja
















Krzyż południa












Konstelacja Oriona



środa, 10 października 2012

nadgorliwość ludzi, czy po prostu czysty żart...??

 Piątek... dzień zapowiadał się wspaniale. Na górze małe chmurki przeczesywały niebo spokojnym ruchem. Ranek był dość chłodny więc na czas marszu założyłem dodatkowy polar. Wszystko zapowiadało się wspaniale. Trzy noce w kontakcie z naturą. Ostatnie sprawdzenie sprzętu i ruszam... Jeszcze tylko sklep po drodze odwiedzę, bo muszę kupić sobie M&Msy:)
 Marsz nie sprawił mi kłopotu większego... znałem tę trasę już na pamięć. Miejsce na nocleg też już było przeze mnie odwiedzane nie raz. Lecz teraz padła decyzja żeby się tam zatrzymać. Maszerując wzdłuż lasu napotykałem ludzi zbierających grzyby. Pomyślałem więc, że może ja coś uzbieram na kolacje... w sumie pozostało mi jeszcze 6 godzin do końca dnia, do miejsca docelowego zostało jeszcze jakieś 30 min drogi... i co dalej? Rozłożę swój obóz i będę siedział jak ta sierota? Postanowiłem uzbierać co nieco na gulasz:) Decyzja okazała się trafna... nazbierałem sporo grzybów. W obozie te najładniejsze nawlokłem na nitkę i suszyłem a reszta wylądowała w kociołku. Dzień przebiegł bez większych rewelacji, to samo w nocy... Po kolacji położyłem się spać i zasnąłem w miarę szybko.
 Rankiem poszedłem nazbierać trochę chrustu na opał, żeby zagotować wodę na herbatę. Znowu powtarzająca się sytuacja z wczoraj - grzybiarze. Nie odchodziłem daleko od obozowiska, gdyż nie wiadomo kto mógł sobie tam wejść i gdybym wrócił to pewnie nie zastałbym tam już nic. Dlatego starałem się mieć obóz na oku. Po uzbieraniu chrustu, rozpaleniu małego ogniska i wstawieniu wody na herbatkę poszedłem się kąpać. Woda zimna ale od razu ożywiła mnie. Powróciłem do ogniska się ogrzać. Co by tu robić dalej? Posiedzę sobie jeszcze trochę, wypije herbatkę, zjem śniadanko, spakuję się i ruszę dalej. Pięć kilometrów stąd mam drugą miejscówkę gdzie chciałbym przenocować. Więc nie było się co spieszyć... Wyjąłem więc zeszyt i zacząłem rysować taflę jeziora... w tym czasie koło mojego obozu przeszło 3 grzybiarzy. Nie zwracali na mnie większej uwagi.. ot przyszli - zobaczyli - poszli.... Rysowanie sprawiło, że zrobiłem się senny... zgasiłem ognisko, spakowałem rzeczy oprócz płachty biwakowej i karimaty, postanowiłem się jeszcze z godzinkę zdrzemnąć.
 Gdy tak sobie drzemałem, dobiegły mnie odgłosy kroków przy moim namiocie, przynajmniej dwóch osób. Postanowiłem wyjść zobaczyć co się dzieje. Być może znowu Ci grzybiarze. Ledwo wychyliłem głowę i poczułem jak ktoś mnie łapie za rękę i wyciąga.
- Leżysz!! - krzyknął ktoś z tyłu. Nie widziałem kto.
- O co chodzi?! - krzyknąłem zaskoczony i jednocześnie przerażony całym zajściem.
-Łapa!! Słyszysz? Łapa! do tyłu dawaj!! Teraz druga!! - wyciągnąłem ręce i zostałem skuty kajdankami. Podnieśli mnie i położyli pod drzewem. Zobaczyłem trzech funkcjonariuszy policji w czarnym mundurze i jeden po cywilnemu.
- O co chodzi? - zapytałem ponownie, tym razem spokojniej i pewniej siebie.
- Zaraz się dowiesz! Dokumenty jakieś masz? - zapytał się ten w cywilnym ubraniu. Wskazałem mu kieszeń plecaka. Jeden z mundurowych zaczął się do niej dobierać, a drugi zaglądał mi do namiotu, trzeci pilnował mnie. Wyjął mi portfel a z niego dowód. Podał temu w cywilu. Ten wyjął komórkę i dzwonił na komendę żeby sprawdzić moje dane... czekałem jakieś pięć minut i się dopytywałem co to ma znaczyć.. Jednak traktowali mnie jak powietrze. W końcu zakończył tamten rozmowę. Powiedział do tego co stał przy mnie, żeby mnie rozkuć. Podniósł mnie na nogi i zdjął kajdanki. Ten w cywilu oddał mi dowód do ręki.
-  I po to było mnie zakuwać? Skradacie się jakby nie wiadomo co! zakuwacie mnie, traktujecie jak powietrze... To jakiś żart? Manewry policyjne? Co to ma być??
- Spokojnie. Przepraszamy za całe zajście. - Mówił tajniak - Dostaliśmy niedawno cynk, że ukrywa się tu bandzior. Ktoś wskazał na pana. Wiedziałem od razu że to nie pan, ale wie pan... procedura taka a nie inna.
Przepraszali mnie chyba jeszcze dziesięć minut. Ja ich opieprzałem a oni nadal przepraszali. Powiedziałem im, że będę w następną noc gdzie indziej, żeby nie interweniowali tak jak ostatnio. W końcu poszli sobie.

Nie wiem co myśleć o takiej sytuacji. Czy to był czysty żart od strony jednego z grzybiarzy, czy też jakaś nadgorliwość człowieka, który chciał sprawdzić co ja dokładnie tu robię? A wy co o tym myślicie?

poniedziałek, 8 października 2012

Ogień cz. III

 Witam wszystkich czytelników. Z góry przepraszam za to że nie pisałem, ale wyszły takie a nie inne sytuacje, że po prostu nie miałem czasu. Postaram się nadrobić to wszystko najszybciej jak się da. Dzisiejszy temat to sposoby rozpalania ognia.

 Ogień w sytuacji survivalowej pełni bardzo ważną rolę, dlatego umiejętność rozpalania ognia jest rzeczą równie ważną. Jeżeli interesujesz się survivalem od dłuższego czasu i trenujesz tę sztukę to nie sprawi Ci to większych trudności, nawet jeśli pada deszcz od tygodnia i wszystko dookoła Ciebie jest mokre. Są różne metody rozpalania ognia, jedne są łatwe a inne bardziej skomplikowane i należy ich się uczyć zanim wyjdziesz w teren.
 Podstawowym narzędziem do rozpalania ognia są zapałki, zapalniczka, krzesiwo - Chyba nie muszę tu omawiać zasady działania wymienionych rzeczy.
 Co jednak, jeśli zamokną nam zapałki, zapalniczkę zgubimy, a krzesiwa po prostu nie posiadamy? Są inne patenty na rozpalenie ognia, które teraz tu przedstawię.
 METODA TARCIA:
Jest to chyba najbardziej popularna metoda rozpalania ognia wśród outdoorowców. Polega na tarciu jednego kawałka drewna o drugi. Do tej grupy należą: łuk ogniowy, pług ogniowy i ręczny świder.
Łuk ogniowy składa się z czterech części: łuk, świder, podkładka świdra i docisk świdra.
Łuk - czyli kawałek patyka giętkiego a na niego założona cięciwa (może być sznurówka). Łuk wprawia świder w ruch.
Świder - będzie się obracał na powierzchni podkładki powodując tarcie. Powinien być prosty i suchy. Wysokość świdra nie ma większego znaczenia. Preferuję miękkie drewno na świder, o długości koło 30 cm  i grubości kciuka.
Podkładka świdra - to w nią wwiercać się będzie świder i tworzyć się będzie żarzący się pył. Podkładka również powinna być sucha. Są różne opinie na temat z jakiego drewna powinna być podkładka. Ja preferuję drewno troszkę twardsze od drewna z jakiego wykonany jest świder. Nie używaj do podkładek drewna z drzew żywicznych. Zawierają na tyle dużo żywicy, że drewno się poleruje, zamiast uzyskiwać z niego żar.
Docisk świdra - Wykonany z drewna, ale nie koniecznie. Jest to klocek, którym dociska się koniec świdra do podkładki. warto nasmarować wgłębienie w klocku czymś co będzie dawało poślizg. Wtedy mniej energii zużyjesz na kręcenie świdrem. Choć w moich dotychczasowych rozpalaniach ognia tą metodą zdarzył mi się jeden przypadek, że żar uzyskałem nie w podkładce a w docisku, na końcu świdra... Jest to rzadkość i nie zdarzyło mi się więcej, mimo celowych prób uzyskania...
Procedura:
Owiń świder cięciwą, umieść jeden koniec w zagłębieniu w podstawce a drugi w zagłębieniu w docisku. Przyklęknij jedną stopą na podstawkę jak najbliżej zagłębienia dla świdra, ale tak aby nie blokować jego ruchu. Potem dociśnij lekko, ale w miarę stabilnie docisk, i zacznij wykonywać poziomy ruch łukiem. Pamiętaj o równym oddychaniu. Nie warto wstrzymywać oddechu, ani go przyspieszać, gdyż szybko się zmęczymy. Po pewnym czasie powinien się wydobywać dym spod świdra w podstawce. Jest to znak, żeby docisnąć świder i przyspieszyć nieco jego obracanie się. kiedy dym będzie bardziej gęsty przerwij tarcie, i delikatnie rozdmuchaj uzyskany żar (NIE ZDMUCHNIJ GO Z PODSTAWKI!!! ), na koniec przesyp go do podpałki i rozdmuchuj aż ona zajmie się ogniem.

Ręczny świder -  metoda ta sama co w łuku ogniowym, z tym że mamy tu tylko podkładkę i świder, który obracamy ręcznie aż do uzyskania żaru. Świder ręczny preferuję nieco cieńszy i dłuższy jest wtedy wygodniejszy w użyciu. dobrze nadaje się do tego wysuszona gałąź czarnego bzu. Aby rozpalić ognień, usiądź wygodnie i stopami przytrzymuj podkładkę. świder włóż w wgłębienie podkładki i obracaj nim dopuki nie uzyskasz żaru.

Pług ogniowy -  polega na tym, że wzdłuż podkładki robimy rowek i trzemy w nim świdrem, aż do uzyskania żaru.

Metoda tarcia jest to metoda wymagająca czasem sporo pracy (od kilku minut, do kilku godzin), dlatego powinieneś się jej uczyć. Sam sobie dobieraj gatunki drewna na świder i podkładkę i kombinuj, gdyż może lepiej ci będzie gdy świder będzie twardy a podkładka miękka lub odwrotnie... to już zależy od ciebie, twojego doświadczenia.

Posiadanie w ekwipunku szkła powiększającego również może być pomocne. Skupiając promienie na dobrze dobraną drobną, suchą, delikatną podpałkę można uzyskać żar. Soczewkę możesz wykonać z kawałka lodu, polerując go ciepłymi dłońmi.

Jeżeli masz przy sobie baterię (np. od telefonu) i kawałek drucika, możesz również rozpalić ogień. przykładając końce drutu do baterii a reszta drutu niech styka się z podpałką. Drut nagrzewa się do wysokiej temperatury i następuje zapłon.

Pewnie w Twojej apteczce będzie się znajdował nadmanganian potasu. Wymieszaj go z płynem do spryskiwaczy lub gliceryną i wsadz w podpałke. Nadmanganian jest środkiem silnie utleniającym i powoduje wysoką temperaturę aż w konsekwencji zapłon.

Krzesiwo tradycyjne - czyli uderzanie krzemienia o stal wysokowęglową, lub o inny krzemień. Powoduje powstawanie iskier.

To tylko niektóre najbardziej znane metody rozpalania ognia. Jest ich sporo więcej ale nie będe się tu o nich rozpisywał.
Pozdrawiam i zapraszam do czytania i komentowania!

poniedziałek, 2 lipca 2012

Ogień cz.II

Witam.
Dziś napiszę trochę o rozpałkach, podpałkach i paliwie potrzebnym do rozpalania i utrzymania ognia.

 Zacznijmy od rozpałek.
Rozpałka to dowolny materiał, który nie potrzebuje wysokiej temperatury, aby powstał ogień. Dobra rozpałka powinna zapalić się od iskry.
Sucha trawa, kora brzozowa, suszone grzyby starte na proszek (hubka) puch z pałki wodnej, ptasi puch - to wszystko nadaje się na rozpałkę. Zwęglony materiał z bawełny, pył znajdujący się pod korą drzew, który zrobiły korniki, wnętrza ptasich gniazd, które są wyłożone puchem.
Aby rozpałka spełniała swoją funkcję musi być ona SUCHA! Noś ją w wodoszczelnym opakowaniu i najlepiej blisko ciała.

Podpałka to nic innego jak dowolny materiał, który podtrzymuje ogień powstały z rozpałki. Tu nadają się suche drobne gałązki. Najlepszymi są suche gałęzie w niskiej partii pnia sosny. Możesz je łamać bez problemu. One są suche i nie wyrządzasz drzewu żadnej szkody. Dobre na podpałkę są małe sztabki z drzew żywicznych. Drzewa żywiczne to przeważnie iglaste... Jeżeli posiadasz jakąś gałąź lub pień takiego drzewa, to możesz porąbać na drobne kawałki i dokładać do rozpałki. W miarę rosnącego ognia dokładasz większe kawałki. Tu obowiązuje ta sama zasada co przy rozpałce. Drewno musi być suche!

Najpospolitszym paliwem do rozpalania i utrzymania ognia jest drewno. Do rozpalenia ognia stosujemy drewno suche, dlatego nie zbieramy na rozpalenie ognia drewna leżącego na ziemi, tylko pozyskujemy je z martwych stojących drzew, lub tak jak wcześniej o tym wspomniałem suche martwe gałązki z dolnej partii sosny. Jak już mamy porządnie rozpalone ognisko, możemy wtedy dokładać drewna bardziej zieleńszego, a mokre możemy suszyć przy ognisku. Wilgotne drewno będzie się dłużej palić przez co dawać nam więcej ciepła. Najlepszym sposobem jest mieszanie drewna suchego i mokrego w ognisku. Drewno wilgotne bardziej dymi. Jest to przydatne do odpędzania owadów, nadania sygnału lub wędzenia mięsa i ryb (Drewno z drzew liściastych!!).
Drewna dzielimy na twarde i miękkie. Drewno twarde (dąb, orzech, buk) pali się dobrze i długo. Daje dużo ciepła i długo tli się jako węgiel drzewny. Utrzymuje ogień przez całą noc. Drewno miękkie (sosna, kasztan, świerk, wierzba) spala się szybko i dużo iskrzy. Trzeba więc uważać i pilnować, żeby jakaś iskra-niespodzianka nie zrobiła nam pożaru w obozowisku.

 Jeżeli jesteśmy w miejscu, którym brakuje drewna, możemy wykorzystać inne paliwa. Jeżeli po awarii samochodu lub katastrofie lotniczej znaleźliśmy się na pustkowiu, to dobre będą następujące podpałki:
Paliwo samochodowe lub samolotowe. Czyli znana dobrze nam ropa i benzyna. Pali się bardzo dobrze. Uwaga!! płyny są bardzo niebezpieczne. Sama benzyna się nie pali tylko jej opary. Opary są wybuchowe i niebezpieczne dla organizmu. Postępuj z nią ostrożnie.
Olej silnikowy i różne smary z samochodu są też dobrym paliwem.
Opony, tapicerka samochodowa palą się bardzo dobrze, ale wytwarzają toksyczny czarny dym. Stawaj zawsze tak przy ognisku aby dym nie leciał w twoją stronę. Plus jest taki, że widać was z daleka a minus taki, że przygotowanie posiłku na takim ogniu jest niemożliwe. No chyba że  pieczemy coś w bardzo szczelnym pojemniku. Materiały które słabo się spalają mieszamy ze smarami, olejami lub benzyną.

 Odchody zwierzęce. Są doskonałym paliwem. Żeby ogień był dobry i bezdymny, trzeba je dobrze wysuszyć. Pionierzy, którzy zdobywali Dziki Zachód palili ogniska z suchych odchodów bizona.

Torf jest miękki i sprężysty gdy się na niego nadepnie. Torf składa się z nierozłożonych do końca szczątków roślin. Trzeba go wysuszyć. Płonący torf potrzebuje dużej wentylacji.

Tłuszcze zwierzęce. Można je spalać w specjalnych puszkach przewietrzanych (tzw. hobo stove), dotyczy to również benzyn i smarów. Jak zrobić własne hobo stove w innym temacie.

czwartek, 28 czerwca 2012

Ogień cz. I

Ogień od wieków służy ludziom. Jednak nie od zawsze ludzie potrafili niecić ogień. Zanim powstały prymitywne metody niecenia ognia, ludzie  byli skazani na czerpanie tego zjawiska fizycznego z wyładowań atmosferycznych, które powodowały pożary. Przykładem jest film "Walka o ogień". Minęło sporo lat zanim ludzie wpadli na pomysł niecenia ognia za pomocą dwóch krzemieni.
 Niecenie ognia w survivalu jest niemalże podstawową umiejętnością, którą należy zdobyć. Dzięki ogniowi możemy się ogrzać, ugotować na nim posiłek, dawać sygnały, oświetlić sobie okoliczne miejsce, odstraszać drapieżniki. Ogień również dodaje morale w krytycznych sytuacjach. Przykładem tego jest scena z filmu "Cast away", gdzie rozbitek Chuck Noland po kilku nieudanych próbach uzyskuje ogień w prymitywny sposób. Jego radość i duma jest nie do opisania. Jego nadzieja na ratunek umocniła się.

Aby powstał ogień potrzebne są trzy składniki: źródło ciepła, tlen i paliwo. Brak któregokolwiek składnika uniemożliwia nam rozpalenia ognia.


Źródło ciepła, czyli np. zapalona zapałka, iskry z krzesiwa, ciepło wytworzone przez tarcie dwóch kawałków drewna.
Tlen zawarty w naszym ziemskim powietrzu. Tu nie muszę chyba nic tłumaczyć.
Paliwo, czyli wszystko to co będzie spalane w ogniu. Najczęściej jest pochodzenia roślinnego.

Miejsce na ognisko.
 Aby zachować bezpieczeństwo swoje, kompanów i oczywiście otoczenia, powinno się znaleźć dobre miejsce na rozpalenie ognia. Najlepsze miejsce to piaszczyste podłoże, jałowe ziemie pozbawione różnego rodzaju suchych traw, roślin. Bardzo niebezpieczne są torfowiska. Pożar torfu jest niebezpieczny. Powstaje on gdy pod wpływem wysokiej temperatury dokonuje się zapłon suchych części korzeni i roślin pod powierzchnią ziemi. Dlatego gdy nie mamy już innego miejsca to zastanów się, czy na pewno potrzebujesz rozpalić w danym momencie ognisko, a jeżeli tak to postaraj się go jak najlepiej zabezpieczyć odgarniając torf i inne rośliny aż do gołej ziemi. A dookoła paleniska ułóż kamienie. Miej w pogotowiu wodę i piasek. Nie rozpalaj ognia w pobliżu młodych drzew, podmuch wiatru może spowodować pożar lasu. Miejsce powinno być zaciszne. Zimą nie rozpalaj ognia pod gałęziami ze śniegiem. Ciepło, które idzie w górę może spowodować obsunięcie się śniegu i zgaszenia naszego ogniska. Jeżeli śpsz pod namiotem lub w śpiworze, staraj się aby nie dopuścić do przeniesienia żaru na materiał. Ustaw namiot w odpowiedniej odległości. Bądź odpowiedzialny za ognisko. Zrób sobie zapas paliwa, abyś nie musiał co 5 minut chodzić szukać drewna i dorzucać do ogniska.

środa, 27 czerwca 2012

Woda

 Woda jest podstawowym życiodajnym płynem na świecie. Naukowcy, którzy badają ciała niebieskie, zwykle starają się ustalić czy na ich powierzchni lub pod, są ślady wody. Wychodzą z założenia, że jeśli jest woda, są również podstawy do życia. Woda jest największym składnikiem ciała i stanowi około 2/3 organizmu ludzkiego. W komórkach budujących ciało ludzkie jest 80% wody. Jest głównym składnikiem krwi i limfy - płynów, dzięki którym organizm nasz może prawidłowo funkcjonować. Woda nie stanowi żadnych substancji odżywczych dla organizmu, lecz jest niezbędnym składnikiem do przeżycia.
 W sytuacjach krytycznych bardzo ważne jest nagromadzenie zapasu wody, aby dobrze funkcjonować. Jeżeli znajdziemy źródło należy sprawdzić czy woda jest zdatna do picia... W dzisiejszych czasach chyba to będzie nie możliwe, żeby pić wodę prosto ze źródła. Napicie się skażonej wody może wywołać bóle brzucha, gorączkę, biegunkę co prowadzi do jeszcze większego odwodnienia, aż w końcu prowadzi do śmierci.
 Co więc należy zrobić, aby uniknąć tych nieprzyjemności? Należy wodę oczyścić i usunąć z niej mikroorganizmy i bakterie.
Najprostszym sposobem jest gotowanie wody. Co jednak jeżeli w wodzie są większe zanieczyszczenia? Wtedy będziemy zmuszeni do budowy podstawowego filtra, który pomoże nam tę wodę oczyścić.

Budowa filtra jest prosta i nie powinna Ci zająć dużo czasu. Do budowy potrzebujemy trzech w miarę mocnych kijów o długości około 1m, trzy kawałki materiału, węgiel drzewny i piasek. Kije wiążesz tak aby powstał trójnóg, następnie między nimi wiążesz 3 warstwy z materiału. Na drugą warstwę sypiesz piasek około 5 cm, a na trzeciej układasz węgiel drzewny. Pod trzecią warstwą kładziesz jakieś naczynie aby mogła w nim się zbierać woda. Gotowe. Właśnie zbudowałeś swój pierwszy filtr do wody. Teraz należy przelać zanieczyszczoną wodę przez warstwy w filtrze. i zebrać ją do pojemnika umieszczonego pod ostatnią warstwą. Trzecia warstwa jest najważniejsza w całym filtrze. Węgiel drzewny ma właściwości pochłaniania substancji chemicznych szkodliwych dla zdrowia. Postaraj się więc, żeby nasypać go jak najwięcej. Po przefiltrowaniu należy wodę przegotować, gdyż oczyściliśmy ją tylko mechanicznie. bakterie i inne pasożyty nadal zostały w wodzie.









 Kolejnym sposobem oczyszczenia wody z zarazków jest NADMANGANIAN POTASU. Środek ten jest dostępny w każdej aptece. Jednak jego źródło do oczyszczania wody pitnej jest niepewne. Polecany jest tylko w internecie. Osobiście sam go raz użyłem i nie miałem żadnych nieprzyjemnych sytuacji (TY ROBISZ TO NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ). Jest to silny środek utleniający. Aby oczyścić wodę, którą chcemy wypić, należy wsypać tyle nadmanganianu aby woda zabarwiła się na bardzo jasny różowy kolor.

 Tabletki do oczyszczania wody. Jest ich mnóstwo na rynku. oczyszczają wodę w ciągu około 30 min. Przed zastosowaniem skonsultuj się z lekarzem lub przeczytaj ulotkę:)

Filtr wodny. Mechanizm dostępny w sklepach z outdoorem i turystycznych. Istnieje wiele firm i rodzajów. Jeżeli obawiasz się że nie bedziesz potrafił zbudować filtra wody. To warto się w niego zaopatrzyć.

Chlor jest składnikiem wybielaczy. Do kupienia jest również w tabletkach. na 1 litr wody 2-3 kropelki chloru. Odstawiamy na około godzinę. Chlor ma wolniejsze działanie niż jodyna. W wodzie zasadowej jego właściwości oczyszczania są nikłe, tak więc czas działania znowu nam się wydłuża.

Jodyna jest szybsza w działaniu od chloru. wystarczy kilka kropel dodać do wody i chwilę odczekać. Działa również w wodach o odczynie zasadowym. Uwaga! Nie może być stosowana u kobiet w ciąży, u osób z problemem tarczycy i u ludzi którzy mają alergię na jodynę.

Przed każdym zastosowaniem chemicznego oczyszczania wody, należy ją przefiltrować z zanieczyszczeń mechanicznych.




wtorek, 26 czerwca 2012

Wolę sam...

 Zwykle tak bywa, że osoby młode, które dopiero zaczynają swoją przygodę z survivalem, są bardzo ambitni. Zbierają sprzęt, planują trasę, miejsce noclegu, wyobrażają sobie swoje wypady i nie mogą się doczekać kiedy ten dzień nadejdzie, żeby w końcu w plecaku szkolnym wymienić książki na swój sprzęt. Gdy przychodzi ten upragniony dzień to zdarza się, że z czteroosobowej grupy jeden jest chory, drugi musiał wyjechać gdzieś z rodziną, a trzeci nie może bo ma zaległości w szkole i musi to nadrobić i jak się okazuje to z wypadu nici. Skąd ja to znam:D
 Post ten ma na celu uświadomienie młodych osób o kontynuowaniu swoich planów, nawet wtedy gdy najbliższe osoby, lub koledzy się wycofają. 
 Jak byłem młodszy to dość często miałem sytuacje takie jaką przedstawiłem powyżej. Gdy nadchodził ten dzień zawsze coś musiało stanąć na drodze i ktoś musiał się wyłamać. Musiałem wracać do domu bo nie byłem przygotowany na samotną wędrówkę. Nie miałem też doświadczenia  takiego. Myślałem, że sobie nie poradzę. Jednak miałem po pewnym czasie już tego dosyć. Tyle dni się zmarnowało, bo coś komuś zawsze wypadło. 
 Pewnego dnia postanowiłem, że pójdę z nimi lub bez nich. Może mój wypad potrwa trochę krócej niż planowany, ale pójdę. Wiecie co? to była najlepsza decyzja jaką wybrałem. 
 Samotne wędrowanie ma swoje plusy jak i minusy. Jednak minusów widzę mniej... dużo mniej. Samotne wędrowanie to zupełnie inny klimat. Gdy wędrujesz samotnie, myślisz więcej nad tym co robisz. Uczysz się lepszej organizacji. Z każdym krokiem więcej widzisz, słyszysz i czujesz co się dzieje wokół Ciebie. Masz czas do refleksji nad swoim życiem - odpoczywasz.
 Znam kilku ludzi osobiście i kilku co mówią o tym, że wolą wędrować sami. Większość z nich to ludzie, którzy zostali "skrzywdzeni" przez los. Ludzie, którzy kiedyś potrzebowali przyjaciół, ci odwrócili się od nich. Ludzie wyśmiewani za to co robią. Ludzie, którzy otarli się lub widzieli śmierć na własne oczy. Są też ludzie normalni, którzy żyją tak jak inni i wolą samotną wędrówkę, bo jest po prostu tak wygodniej.... Unikają innych w tym co robią. Mówią, że nikt im nie narzuca tępa ani obowiązków w wędrówce, ale oni też nie chcą narzucać się nikomu. Sam też tak uważam.
 Oczywiście w grupie jest zawsze raźniej. Można podzielić się obowiązkami i wziąć mniej sprzętu na osobę, oraz wymiana doświadczenia, która jest także ważna. Strach, przed samotnym nocowaniem jest też mniejszy. Ale czy naprawdę warto tak się aż tak bać? Moja rada to: nie oglądajcie horrorów:D Wyobraźnia czasem płata nam duże figle po tym:D 
 Tak więc ruszaj przed siebie, wsłuchaj się w przyrodę, patrz co ona Ci przynosi. Rozbij sobie biwak. Nie myśl o tym, że straszy. Pierwsza noc jest najgorsza. Zresztą jak już się rozbijesz i jak się ściemni to i tak z miejsca się nie ruszysz. Zobaczysz wtedy, że strach ma wieeelkie oczy:D Rób zdjęcia i po powrocie pokaż innym, że jesteś lepszy, że się nie boisz już być sam. Zobaczysz, że z czasem będziesz wolał samotność w wędrowaniu. 
Pozdrawiam



Czy chcesz mieć taki las??

Witam.
 Dziś chciałem napisać kilka słów o problemie jakim stanowią śmieci w naszych lasach. Problem ten jest spory i wciąż rośnie. Wywodzi się on od ludzi, którzy żyją w założeniu, że śmieci lepiej jest wyrzucić i zaoszczędzić pieniądze, które przeznaczone by były na wywóz tych odpadów.   Uważają że las państwowy jest "NICZYJ", więc to tak naprawdę bez znaczenia, że jest niszczony i zaśmiecany.
 Ludzie!! Las bez znaczenia czy jest państwowy, czy prywatny. To w naszym interesie jest to, żeby utrzymać czystość. Pewnego dnia wybierzemy się na grzyby i co zastaniemy? -  wysypisko butelek i starych opon samochodowych.
 Kto jest temu winien? Pobliscy mieszkańcy lasu, którzy tak jak wspomniałem wyżej, że dla nich lepiej wywieźć do lasu niż zapłacić pieniądze za wywóz. Pamiętajmy to może nas kosztować później więcej i wtedy nie będzie już odwrotu, żeby uniknąć zapłaty. Drugą grupą są turyści. Dla nich wyrzucenie butelki po napoju, czy opakowania po żywności nie stanowi żadnego problemu. On chciał zobaczyć piękno natury i zobaczył, śmieci bez żadnego zastanowienia się. Jego nie obchodzi to, że za nim przyjdą inni, którzy tak jak on chcieliby zobaczyć to piękno.
 Tak więc tu kieruję apel do wszystkich.  Nie śmieć! Czy tak ciężko jest na szlaku mieć ze sobą reklamówkę na śmieci, którą napełnimy i wyrzucimy przy najbliższym śmietniku?
 Często jeżdżę na moje wypady do Puszczy Białowieskiej. Jadąc przez lasy często spotykam przy drodze taki oto widok:
                                                        autor zdjęcia: Nenuu

 Daje do myślenia, prawda?
Ratując od śmieci nasze lasy, ratujesz nie tylko siebie, swoje zdrowie, lecz także mieszkańców lasu. Dbajmy o to wspólnie.

Do wszystkich śmieciarzy: WSTYDŹCIE SIĘ!

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Filozofia przetrwania

 W poprzednim poście umieściłem przykładową listę rzeczy, które mogą się przydać podczas wypadu. Co jednak, jeśli okaże się, że pewnego dnia budzisz się rano, jak co dzień jesz śniadanie, myjesz zęby i jedziesz na lotnisko, bo wylatujesz do rodzinki na wakacje. W samolocie podczas lotu czytasz gazetę, gdy nagle czujesz turbulencje, które to stają się coraz silniejsze... Stewardessy każą zapiąć pasy i proszą o zachowanie spokoju i nagle znikają w swojej kabinie... Czujesz że samolot pikuje. Siła ciążenia jest tak duża, że czujesz jak rozsadza Ci głowę, dodatkowo krzyki i panika pasażerów dowodzą o powadze sytuacji. Siedzisz jak wryty, z przerażenia nie jesteś w stanie nic powiedzieć. Zamykasz oczy, widzisz swoje dotychczasowe życie, które przelatuje Ci w ułamku sekund. Słyszysz głośny huk, tracisz przytomność...
 ... Otwierasz oczy...               ...ocalałeś...              ...co dalej?...       ...oto Twoja chwila prawdy...

Wstajesz, rozglądasz się... Dookoła szczątki samolotu. Patrzysz, czy ktoś jeszcze miał tyle szczęścia co Ty. Niestety zostałeś sam na miejscu katastrofy...  Nie wiadomo kiedy nadejdzie pomoc. Jesteś ranny i zdany sam na siebie...

Scenariuszów takich jak ten lub podobnych zdarza się mnóstwo. Co należy zrobić w takiej sytuacji?

PRZEDE WSZYSTKIM NIE PANIKUJ!!! 

Zachowaj spokój. Rozumiem, że przed chwilą przeżyłeś mrożące krew w żyłach chwilę, gdzie największy twardziel na ziemi miałby ciepło w spodniach. Tylko głupiec się nie boi. Każdy ma lęki i to jest naturalne. Panika to coś co od razu skreśla nas na starcie. Podczas paniki Twój mózg nie działa właściwie. Możesz wtedy zrobić głupstwo i zakończyć swój żywot marnie, gdyż nie myślisz logicznie. Tak więc jeśli to możliwe to uspokój się, usiądź i przemyśl sytuację.

WOLA PRZEŻYCIA
Kiedyś przeprowadziłem ankietę wśród 50 osób o różnym wieku, wykształceniu, płci, dotyczącą survivalu i technik przeżycia. Jedno z pytań brzmiało: Jak myślisz, co potrzebne by Ci było do przeżycia w ciężkiej sytuacji? Odpowiedzi były przeróżne, niektóre śmieszne, inne wg. mnie dziwne... Tylko 6 osób z tych 50 oprócz sprzętu dodało, że potrzebna jest WOLA PRZETRWANIA (PRZEŻYCIA).
 Tak to właśnie wola przeżycia jest tym czynnikiem, który nas napędza. Każdy człowiek, czy wierzący, czy też ateista zgodzi się ze mną, że życie jest największą wartością jaką mamy. Człowiek wierzący (np. chrześcijanin) uzna, że życie to największy dar Boga, ateista uzna że po życiu nie ma nic - pustka. Dlatego warto jest żyć. 
 Co to jest ta wola przeżycia i skąd się bierze... Wola przeżycia jest to czynnik, który napędza Cię do działania. Dodaje Ci takich sił, że jesteś w stanie zrobić czasem rzeczy, których byś się nie spodziewał. Masz w sobie taki dodatek energii, że nie straszny Ci jest głód, zimno, pragnienie... Przestajesz w jakimś sensie o tym myśleć i idziesz dalej. 
 Wola przeżycia bierze się z różnych innych czynników...  Gdzieś tam czeka na Ciebie rodzina. Twoja żona, dzieci, które Cię kochają i tęsknią. Chcesz się z nimi choćby jeszcze raz zobaczyć, przytulić. Tęsknota i miłość są wtedy czynnikami napędzającymi Ciebie do działania. Twoja wola przeżycia staje się coraz silniejsza. Wiara - gdzieś tam muszą być przecież ludzie... wierzę w to... Boże pomóż, wiem że ostatnio nie miałem czasu dla Ciebie... Wierzę, że zrobię to dobrze, że się uda... Jednym słowem: Jeśli masz w sobie wiarę w byle co, to Twoje morale się poprawiają i jest Ci lżej pokonywać trudności. Nadzieja - Trzeba zawsze ją mieć. Mówią, że nadzieja jest matką głupich. Ci, którzy tak by mówili i byli by w tym przekonani w sytuacji ekstremalnej - zginęli by szybciej niż by się im to wydawało... Najgorsze to pesymistyczne podejście do sprawy. Czyli usiąść i płakać, że jesteśmy zgubieni, nie ma ratunku, nikt nas nie odnajdzie, umrzemy tu... Owszem nie powiedziane jest, że przeżyjesz na pewno. Ale nie należy o tym w takich sytuacjach myśleć. Zawsze jest jakieś wyjście, i niech tym wyjściem nie będzie śmierć! Zawsze jest jakaś nadzieja. Dziś jest gorzej, ale jutro może być lepiej, albo jeszcze gorzej - więc ciesz się tym co masz teraz, ale myśl też o jutrzejszym dniu. Zadbaj o to, żeby jednak zawsze było coraz lepiej.
 Pamiętaj - możesz mieć przy sobie najlepszy sprzęt, ale jeżeli nie masz woli przeżycia to giniesz.

OK. Tylko spokojnie... chcę żyć... co mam zrobić dalej?
 Otrząsnąłeś się już. Zaczynasz działać. Od czego zacząć? Jeżeli jesteś ranny opatrz się. Zrób to najlepiej jak potrafisz. Sprawdź jeszcze raz czy ktoś przeżył. Jeżeli tak to pomóż mu. Jeśli nie może się ruszać, bądź jest nieprzytomny ułóż go tak, żeby był bezpieczny. Zrób rozeznanie okolicy, lecz nie oddalaj się daleko. Tak abyś miał kontakt wzrokowy z miejscem katastrofy. Jeżeli znalazłeś źródło wody, to jest dobrze. Kolejną rzeczą na co musisz zwrócić uwagę to nadejście pomocy. Jeżeli jesteś pewien, że pomoc nadejdzie w ciągu 3-4 dni zostań na miejscu, jeżeli oczywiście nie zagraża to Twojemu życiu lub zdrowiu. Jeżeli jednak zamierzasz opuścić miejsce, musisz zrobić następujące rzeczy: zebrać tylko najbardziej potrzebny sprzęt (linki, worki, może ocalał jakiś bagaż, metalowe rzeczy posłużą Ci za ostrze jeśli nie masz noża, pojemniki), wszystko co może Ci się przydać (ale nie zabieraj ze sobą połowy wraku samolotu - nie dźwigaj!! być może będziesz musiał nieść jeszcze rannego, którego uratowałeś!), myśl kreatywnie, to pozwoli Ci zaoszczędzić sił. Przed odejściem zostaw wyraźny i trwały znak dla ratowników, w którym kierunku zmierzasz. Ułóż go z reszty pozostałych rzeczy. Jeżeli odnalazłeś źródło wody przy miejscu katastrofy to napełnij nią naczynia jeżeli takowe posiadasz (Pamiętaj!! Wodę przed wypiciem należy oczyścić i zdezynfekować - o tym w innym temacie). Podążaj zawsze w dół rzeki! Nie pchaj się w góry! W zależności od terenu unikaj przegrzania lub odmrożenia sobie kończyn. Nie wędruj nocą, chyba że sytuacja zmusza Cię do tego. Zawsze wybieraj jak najlepsze a zarazem najłatwiejsze wyjście z sytuacji. Jeżeli robisz coś po raz pierwszy, co może zagrozić twojemu życiu lub zdrowiu, wykorzystaj max Twojej wiedzy do tego działania...

MYŚL!! MYŚL!! I JESZCZE RAZ - MYŚL!!


piątek, 20 kwietnia 2012

Od czego zacząć? - Podstawowy sprzęt

Co byś zabrał na swoją pierwszą weekendową wędrówkę?
Wszystko zależy od tego w jaki teren się wybierasz, czy są to góry, tereny nizinne, bagniste itd...
Przygotowałem uniwersalną listę rzeczy, które możesz zabrać ze sobą. Nie musisz brać wszystkiego. Im mniej weźmiesz - tym lepiej. Pamiętaj, że survival to sztuka improwizacji, niektóre rzeczy można zrobić sobie w terenie i jeśli dobrze to zrobisz to będziesz z tego zadowolony. Polegaj zawsze na sobie i swoich umiejętnościach. Sprzęt to drugi wariant. I jeszcze jedna uwaga, którą powtórzę. Za sprzętem rozejrzyj się najpierw w domu. Nie kupuj od razu wszystkiego... Być może uznasz że jednak survival nie jest dla Ciebie. Wydasz pieniądze, a sprzęt będzie się marnował.
Proponowana lista na wypad z noclegiem okres letni:
Ubranie:
Ubranie jakiekolwiek, pamiętaj że narażone będzie na zabrudzenia i przetarcia. Tak więc dobrze by było wytrzymałe.
- Spodnie: mogą być jeansy. Są one w miarę wytrzymałe.

- Buty: najważniejsze by były rozchodzone. Nie ma nic gorszego niż nowe buty prosto w teren. Pęcherze wtedy są gwarantowane. Są różne buty do różnego rodzaju terenu. Najlepiej gdyby były z twardą podeszwą, osłaniające kostkę i przewiewne (nie dziurawe!!). Nie polecam sandałów, chyba że nocujemy na piaszczystej plaży i używamy ich tylko do prac przy obozie. Na sam początek mogą być zwykłe adidasy.

-skarpety i bielizna:  dbaj o higienę i zmieniaj bieliznę oraz przepocone skarpety

-podkoszulek: zmień jeśli zapocisz ten na sobie.

- bawełniana koszula, sweter lub bluza z polaru: wieczory bywają chłodne, a i w dzień czasem pogoda może się popsuć. Dobrze jest mieć coś ciepłego w zapasie.

- Coś przeciwdeszczowego: kurtka, płaszcz, poncho, peleryna: Nie moknij! tracisz wtedy ciepło organizmu.

- Nakrycie głowy: przyda się w czasie deszczu i ochroni nas przed palącym słońcem. może być czapka lub chusta.

Nocleg:
-Namiot: ma być lekki i jak najmniejszy po złożeniu. Najpopularniejsze są namioty typu IGLO. Należy jednak uważać na tanie egzemplarze... Zdarza się że szwy namiotu nie są zabezpieczone i rozrywają się przy nawet pierwszym rozkładaniu. Jeżeli planujesz zakup namiotu przedtem zajrzyj do opinii z nim związanych... Namiot może zastąpić tzw. Płachta biwakowa lub plandeka ogrodowa, która jest dostępna w marketach budowlanych a ostatnio nawet w Biedronce i Lidlu: 3 szt. w komplecie za 30zł (cena marzec 2012) wymiar 2 x 3 m W ostateczności jeżeli posiadasz jakąś wiedzę lub chcesz się sprawdzić to możesz zbudować szałas:) W końcu na tym to wszystko polega.

-Śpiwór lub koc: Ze śpiworami jest jak z namiotami. Są różne typy i różne ceny. przy zakupie zwróć uwagę na zakres temperatur pracy śpiwora. Koce wełniane są ciężkie, ale mają też swoje plusy. Wełna jest ciepła i nawet po przemoczeniu zachowuje swoje właściwości. Niestety mokra jest cięższa wtedy i to sporo.

-Karimata: lekka mata piankowa do spania. Dzięki pęcherzykom powietrza doskonale izoluje od ziemi. Już na 1cm takiej maty można spać w zimę. Są różne rodzaje dostępne na rynku i za grosze można kupić karimatę na lata. Niektóre zawierają dodatkowo warstwę folii aluminiowej, która dodatkowo odbija ciepło spowrotem.

- Hamak: to już bajer, który przydaje się w terenie o wilgotnym podłożu

Noże, i inne ostrza:
Na pytanie jaki nóż jest najlepszy, odpowiadam jednym wyrazem: OSTRY. Niema nic gorszego niż tępe ostrze. Nie ma jednej definicji jaki nóż jest nam potrzebny.
Noże długie, bagnety o stałej głowni są duże i mogą nam służyć do rąbania drzewa lub do cięższych prac w terenie
Noże małe, składane tzw. scyzoryki będą nam służyć do prac precyzyjnych.
Przy zakupie noża kieruj się jego funkcjonalnością a nie wyglądem. Nóż powinien pewnie leżeć w ręce i być wytrzymały, mieć solidny pokrowiec. Nóż to podstawowe narzędzie każdego survivalowca. Dzięki nożowi możesz wykonać wiele prac, które bez niego były by bardzo ciężkie do wykonania.
Jako pierwszy nóż możesz użyć zwykłego kuchenniaka, dorób sobie do niego pochwę. Z czasem będziesz wiedział jaki nóż będzie dla Ciebie. Jeżeli masz problem z doborem noża polecam stronę www. knives.pl

 -Maczety:  Oglądając film z turystami przedzierającymi się przez dżunglę widzimy jak torują sobie drogę maczetą. W naszych warunkach taka maczeta nie zdaje egzaminu. Jest za długa i za giętka. Służy do przecinania lian i bambusa. Na rynku są dostępne maczety o krótszym i szerszym przez co sztywniejszym ostrzu. Taka maczeta ma za zadanie rąbać drzewo. Czy warto brać? to zależy od Ciebie. Osobiście kupiłem jako młody napaleniec i użyłem jej 2-3 razy.

-Toporki: Na rynku jest wiele dostępnych siekier i toporków. Pamiętaj żeby nie przesadzić z wagą siekiery. Ma być poręczna i jednocześnie mocna. Najlepiej żeby głowa siekiery była kuta a nie odlewana. Moja pierwsza siekiera kupiona była od sąsiadów zza wschodniej granicy za grosze. Na niej uczyłem się ostrzenia, to bardzo ważny szczegół. Tępą siekierą szybciej się zmęczysz. Siekiera służy mi do dziś. Nie kupowałem innej.

Sprzęt kuchenny:
-Menażka,  manierka, termos: w manierce możesz trzymać wodę i radzę trzymać tylko wodę ze względu na to, że manierkę ciężko jest umyć z powodu małego otworu. Menażka służy nam do przygotowania posiłku, zagotowania wody na herbatę lub kawę. Zwykle składa się z dwóch części gdzie druga służy nam jako kubek lub talerz. Jestem w posiadaniu dwóch rodzai menażek: menażka typu harcerz i menażka wojska polskiego. Jestem z nich zadowolony.
 Jeżeli zrobiliśmy za dużo kawy, herbaty, zupy i nie skończyliśmy posiłku to możemy przelać do termosu na później. Termos utrzyma nam temperaturę posiłku lub napoju.

-Metalowy kubek: zastępuję menażkę. jest wygodniejszy w trzymaniu, lecz jest małej objętości.

-Kociołek: Jeżeli idziemy w teren grupą to jest to idealne naczynie do przygotowania posiłku

-Niezbędnik: Czyli nóż, widelec, łyżka. Ja używam sprawdzonego niezbędnika harcerskiego czyli łyżko-widelec:). Można też zaimprowizować i samemu wystrugać sobie sztućce.

-Kuchenka turystyczna: są różne na rynku, benzynowe, gazowe, spirytusowe, na paliwo stałe, lekkie, ciężkie... nie używam ich. moja kuchnia to ognisko i manierka zawieszona na kiju. Fakt że trzeba potem naczynia szorować, ale za to jest ten klimat:D

-Pojemniki na przyprawy: małe pojemniczki w których przenosić będziesz przyprawy. Można użyć opakowanie po tabletkach musujących, lub torebki strunowe.

Apteczka:
Na sam początek wystarczy Ci kilka plastrów, woda utleniona, bandaż, środek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy.
W supermarketach spotkałem się z fajną malutką apteczką samochodową, posiadała bandaże, plastry, rękawiczki gumowe, nożyczki, bandaże i co najważniejsze folię NRC. Bardzo przydatny przedmiot. Warto jest czasem zaopatrzyć się w taką apteczkę. Zwłaszcza, że ceny są naprawdę skromne. Pierwszą apteczkę skompletuj sobie sam. Pamiętaj że wszystkie opatrunki i leki muszą być szczelnie zamknięte. Jeżeli nosisz leki, sprawdzaj również termin przydatności, to bardzo ważne!

Pozostały sprzęt:
-Zapałki lub zapalniczka: Musisz jakoś rozpalić ognisko. Na pierwszej wyprawie nie weźmiesz się za rozpalanie ognia bez użycia zapałek. Owszem  ćwiczyć zawsze możesz:) ale warto jest mieć przy sobie pudełko zapałek.

-Mapa okolicy i kompas: Nawet jeśli znasz okolicę to weź ze sobą te rzeczy. Zacznij uczyć się nawigacji i trenuj do perfekcji.

-Prowiant: Jeżeli to Twoja pierwsza wyprawa to jeszcze nie czas na szukanie pożywienia w terenie. Pamiętaj żeby było szczelnie zamknięte i w chłodnym zacienionym miejscu. Więcej na temat pożywienia w innym temacie.

-Worki na śmieci: służy jako naczynie na wodę ale i na... śmieci... pamiętaj nie zaśmiecaj środowiska. Miejsce obozu jeżeli to możliwe zostaw w lepszym stanie niż zastałeś.

-Plecak: Musisz sprzęt gdzieś spakować. Na rynku są różne plecaki. Nie będę wymieniać tu nazw jak i polecać jakiegoś konkretnego. Plecak musi być solidnie zbudowany, jednocześnie jak najlżejszy. Z możliwością przytroczenia ekwipunku na zewnątrz. Do dalszych wędrówek dobry jest plecak ze stelażem i najlepiej zewnętrznym. Dzięki niemu mamy wentylacje pleców. Dużo kieszeni i ładownic pozwala nam na segregacje ekwipunku. Szelki - im szersze tym lepiej. Nie wbijają Ci się w ramiona i po całym dniu nie wyjesz z bólu a jedyne co pamiętasz to plecak i jego szelki:) Osobiście używam dwóch plecaków. Jeden pozostał mi jeszcze z czasów szkoły na małe wyprawy weekendowe, a drugi wojskowy Alice Medium, po małych przeróbkach na większe wypady. Czasem zdarza się że improwizuję plecak owijając wszystko w koc, wiąże liną i mam bagaż.

-Lina: jakakolwiek aby była wytrzymała. Przyda nam się do ustawienia namiotu, bądź płachty biwakowej. Sześć metrów zupełnie wystarczy na początek.

-Latarka lub latarka czołowa i komplet baterii: W ciemności ciężko jest coś zrobić. Nawet w namiocie. Jeżeli coś potrzebujemy zrobić to latarka bardzo się przydaje. Baterie noś w szczelnym opakowaniu.

-aparat, zeszyt, cos do pisania: Rób zdjęcia. To jedyne wspomnienia z podróży. W zeszycie opisuj sobie sytuacje jakie Ci się przytrafiły, rysuj, szkicuj, rób notatki... Po powrocie czytaj i sprawdzaj czy coś zrobiłeś bardzo dobrze, a coś mogłeś zrobić lepiej. Ucz się na błędach, ale nie wpadaj w nie świadomie. Po za tym czymś trzeba się zająć jeżeli przytrafi nam się bezsenna noc:)

-coś na komary: Wiadomo, komary potrafią zepsuć nawet najlepszą imprezę. Nie daj się im.

-lornetka: Dla miłośników przyrody bardzo przydatna rzecz... jak również soczewką od okularu można rozpalić ognisko:)


Myślę, że taki sprzęt na początek powinien Ci wystarczyć. Pamiętaj jednak, że w sytuacji krytycznej nie będziesz posiadał ze sobą ekwipunku, tylko to co masz w kieszeniach. Dlatego nie polegaj w 100% na sprzęcie. Naucz się improwizować. Po pierwszej wyprawie sprawdź co wziąłeś, a czego nie użyłeś, bądź zrobiłeś sam w terenie z dostępnych surowców... Im mniej sprzętu tym lepiej... Licz zawsze na siebie!

Od czego zacząć? - lektury, strony www

Tak jak obiecałem podam wam kilka tytułów książek i adresów stron www gdzie można nabyć wiedzy o survivalu.
Zacznę od książek:
1)  SAS - Szkoła przetrwania - John Wiseman
Książka, która zawiera naprawdę dużo informacji. Polecam zielonym jak i już zaawansowanym w celu odświeżenia informacji. Książka ma 570 stron. Zawiera jasne instrukcje i wyraźne obrazki.
2) Survival po polsku - Krzysztof Kwiatkowski
Książka, która opowiada o przetrwaniu nie tylko na terenach, które znajdują się poza cywilizacją, lecz także o sytuacjach, które mogą się nam zdarzyć w życiu codziennym.
3)Podręcznik sztuki przetrwania - Raymond Maers
Według mnie to numer jeden do przeczytania. Autor naprawdę zna się na rzeczy. Opisane są różne techniki prymitywnego przetrwania z wykorzystaniem tego co daje nam natura. Warto naprawdę mieć ją w swojej biblioteczce
4)Szkoła przetrwania - Hugh McManners
Ciekawa i bogata w ilustracje książka. Na pewno przyda się początkującemu. Budowa szałasu, rozpalanie ognia, plecenie liny czy też pozyskiwanie żywności, opisy roślin i niektórych zwierząt, oraz nauka semaforów i inne... to wszystko znajdziesz tu.
5) "Dzikie rośliny jadalne Polski" i "Poradnik robakożercy" - Łukasz Łuczaj
Czyli coś na ząb:) Łukasz Łuczaj posiada więcej książek, lecz te dwie najbardziej przypadły mi do gustu. Jak widać w tytułach w książkach jest zawarta wiedza o tym co może dać nam natura do jedzenia. Sposoby przyrządzania i gdzie można znaleźć oraz ilustracje.
UWAGA: Rośliny wyglądem nie zawsze przypominają te, które są zawarte w ilustracjach książek. Jeżeli nie jesteś pewien czy roślina jest jadalna, lepiej zostaw ją. Powiększ swoją wiedzę na temat roślin, bądź zapytaj się kogoś kto jest 100% pewny.

Strony www:

www.survival.strefa.pl - Ciekawa strona dla nowicjuszy i zaawansowanych
www.survival.infocentrum.pl - Wszystko co chcesz wiedzieć na temat survivalu.
www.palkiewicz.com - Strona Jacka Pałkiewicza
www.luczaj.com - Strona Łukasza Łuczaja - autora książek o roślinach i robalach :)
www.reconnet.pl - forum survivalowe. Jeśli czegoś nie wiesz to zajrzyj i zapytaj. Ale najpierw sprawdź czy ten temat nie był już poruszany.
www.survivaltube.pl - świeża strona, na której zebrane są filmy survivalowe z Youtube. Strona nadal się rozrasta.

Od czego zacząć? WSTĘP

Przekonałeś się, że chcesz zacząć przygodę z survivalem. Nie wiesz jednak od czego zacząć?
Pewne umiejętności może nabyłeś będąc harcerzem.
  Po pierwsze: Jeżeli jesteś zupełnie zielony w tym temacie, to proponuję na początek zajrzenie do fachowej lektury, bądź do internetu, który oferuje mnóstwo potrzebnych rzeczy dla początkującego. Jednak lektura jest zawsze lepszym źródłem wiedzy. Więcej o lekturach napiszę w innym temacie.

 Po drugie: Znajdź sobie towarzystwo. Nie jest to obowiązkowy punkt, ale na sam początek jest lepiej gdy ma się kogoś o podobnych zainteresowaniach. Wspólnie możecie planować wyprawy, dzielić się obowiązkami, możecie mieć różny sprzęt przy sobie, który wspólnie będziecie używać. Nawet odezwać się do kogoś czasem też trzeba :). I co najważniejsze dla początkującego to chyba podniesienie morali, pokonanie strachu przed samotnym nocowaniem. Ja często wyruszam w samotne wędrówki. I powiem, że przy dłuższej wyprawie nachodzą Cię myśli, że fajnie było by zamienić z kimś zdanie...

 Po trzecie: Gdy już masz podstawową wiedzę i kompana, pora zająć się kompletowaniem sprzętu. Każdy napalony młody survivalowiec zaczyna od tego punktu. Kompletuje sprzęt, często kupuje nowy wydając sporą sumę pieniędzy. Gdy wychodzi w teren, to połowy z niego nie użyje, bądź zgubi, albo co gorsza nie potrafi się nim obsługiwać.
 Żeby zacząć przygodę z survivalem nie potrzeba Ci wywalać pieniędzy na sprzęt. Wszystkie rzeczy posiadasz w domu. Wystarczy się rozejrzeć. Ja zaczynałem od plecaka szkolnego, noża kuchennego, jakiś koc, kubek i miska metalowa, namiot mały (którego z czasem przestałem używać).
 Pamiętaj przy zakupie rzeczy, których nie masz: CENA NIE ZAWSZE ODPOWIADA JAKOŚCI I ODWROTNIE: JAKOŚĆ NIE ZAWSZE ODPOWIADA CENIE!
Czyli kupując namiot za 300zł nie należy ufać bezgranicznie w jego jakość wykonania. Może się okazać, że przy mocniejszym deszczu będzie Ci przeciekać, a kolegi namiot z supermarketu za 50zł będzie suchy... Kupując sprzęt zasięgnij porady producenta, bądź odwiedź strony z opiniami sprzętu.
Więcej na temat sprzętu będę pisał w innym temacie. 
 
 Po czwarte: Zaplanuj sobie wycieczkę. Pora wybrać się w teren. Zanim wyruszysz zrób kilka rzeczy. Przede wszystkim zaplanuj sobie trasę wycieczki. Jeżeli jest to wypad z nocowaniem to zaplanuj sobie na mapie, gdzie możesz sobie rozbić obóz. Spakuj tylko najbardziej potrzebne rzeczy, które mogę Ci być potrzebne podczas podróży. Po co masz dźwigać dużo i męczyć się? Możesz podzielić się z kompanem ekwipunkiem dla lepszego noszenia. Zostaw w domu jakieś wskazówki gdzie będziesz przebywać. To pozwoli w razie kłopotów zacząć poszukiwania właśnie w tym miejscu a nie innym.

 Gdy już wszystko to wykonasz możesz ruszać! Powodzenia - przyda Ci się:)

Ciąg dalszy niebawem...

Survival?? A co to?

Na słowo "survival" u większości ludzi, którzy kiedyś słyszeli o tym, nachodzi myśl "szkoła przetrwania" - czyli facet niczym RAMBO biegający po lesie z nożem bojowym, który tarza się w błocie, zastawia pułapki itp... Czy na tym to polega? Chyba nie bardzo...

Co mówi o tym wikipedia?
"Sztuka przetrwania (inaczej: surwiwal, survival) – rodzaj aktywności człowieka skierowanej na gromadzenie wiedzy i umiejętności związanych z przetrwaniem w warunkach ekstremalnych."
OK.. ale to takie ogólne pojęcie...
Ilu ludzi uprawiających survival, tyle jest różnych teorii z nim związanych. Dla każdego może mieć ono inne znaczenie i myślę że każde może być prawdziwe.

"Gdy słyszysz słowo "survival", niech Ci się ono kojarzy z lasem, małym namiocikiem, rzeczułką płynącą w dolince, z wypoczynkiem w otoczeniu przyrody; ale pomyśl też o zmaganiach z deszczem, o trudnej sztuce rozpalenia ognia bez zapałek, o wspinaniu się pod górę po stromym, gliniastym zboczu, o pokonywaniu rzeczułki w bród, o dzikach podchodzących nocą pod obozowisko, o roju wściekłych szerszeni...
Survival, to także umiejętność radzenia sobie w sytuacjach, kiedy staniesz na wprost pożaru, wypadku drogowego, porażenia kogoś przez prąd, napastnika na ulicy...
Survival... to mądrość. Radosna, choć trudna mądrość.
- Survival to przetrwanie
- Survival to sport
- Survival to odpowiedzialność
- Survival to doświadczenie
- Survival to zabawa
- Survival to przygoda
- Survival to przyroda
- Survival to ekologia"  mówi nam Krzysztof Kwiatkowski

"Survival to działania, mające na celu przygotowanie do przetrwania w sytuacji rzeczywistego zagrożenia. A że zagrożenia mogą być różne, więc i przygotowania powinny być wszechstronne.
Przez praktykowanie w terenie i poznawanie coraz nowych metod, można przyzwyczajać się do trudnych warunków, nauczyć się myśleć w odpowiedni sposób, przewidywać, a w momencie rzeczywistego zagrożenia, być do niego (przynajmniej częściowo) przygotowanym. Możliwe jest też, wyrobienie u siebie odpowiednich odruchów np. w dziedzinie pierwszej pomocy, ratownictwa wodnego czy posługiwania się narzędziami." - Definicja Bogdana Jaśkiewicza

A czym jest dla mnie??
Survival to umiejętność radzenia sobie w każdych warunkach, nie tylko ekstremalnych. To wiedza, dzięki której możesz sobie radzić sam w życiu codziennym. To przekładanie sytuacji w jak najlepszy sposób na swoją korzyść, nie zagrażając przy tym swojemu otoczeniu. To współżycie z naturą. Najważniejsze - Nauka myślenia.

Czym jest dla Ciebie? Odpowiedz sobie sam...

Postanowione...

Dzień pierwszy...
Tak, to dziś postanowiłem, że zacznę się dzielić z wami moją pasją, jaką jest survival.
Chcę wam pokazać pewien sposób na oderwanie się od szarości życia codziennego.
Lubisz przyrodę, spacery, lub większe wypady? Chcesz zdobyć nowe doświadczenie? Może chcesz zmienić całkowicie tryb swojego życia? Spróbuję Ci w tym pomóc... Blog ten nie jest dokładną instrukcją z zakresu survivalu lub puszczaństwa. Ma on na celu jedynie pokazać pewne wskazówki dotyczące tej dziedziny. Będę tu omawiać różne zagadnienia z survivalu jak też przedstawiać moje wypady. Jeżeli masz wiedzę większą od mojej, to proszę nie krytykuj od razu jakbyś wszelkie rozumy pozjadał, tylko napisz w komentarzu swoje zdanie... Człowiek się uczy całe życie, dlatego każda uwaga jest dla mnie ważna.
Zapraszam do czytania, komentowania jak również do wspólnej zabawy
pozdrawiam Lupus.