czwartek, 25 października 2012

ASTRONAWIGACJA - Księżyc

Księżyc - nasz naturalny satelita ziemski - nie świeci własnym światłem, lecz odbija światło słoneczne. Księżyc obiega Ziemię w 28 dni. Jego oświetlona powierzchnia zależy od tego, w jakim położeniu się znajduje. Jeżeli Księżyc jest po tej samej stronie co Słońce, nie widzimy jego powierzchni i wtedy mamy tzw. Nów. Od tego momentu księżyc nabiera światła z jego prawej strony (czyli z czasem zostaje oświetlona coraz to większa powierzchnia). Dzieje się tak, aż do pełnego oświetlenia Księżyca - Pełni. Gdy jest pełnia, Księżyc znajduje się wtedy po przeciwnej stronie Ziemi niż Słońce. Od tego momentu Księżyca zaczyna ubywać, czyli oświetlona jest coraz to mniejsza jego powierzchnia.
Jak wykorzystać Księżyc do nawigacji?
Jeśli Księżyc wschodzi przed zachodem Słońca, to jego powierzchnia oświetlona będzie znajdować się na zachodzie.
Jeśli Księżyc wschodzi po północy, to jego oświetlona strona będzie na wschodzie.
Schemat pokazuje nam orientacyjnie linię wschód-zachód, lecz nie jest to dokładny pomiar.


Ciekawostka:
Dlaczego widzimy zawsze jedną stronę oświetloną księżyca?

Obserwując Księżyc łatwo jest zobaczyć, że jest on zwrócony w stronę Ziemi tą samą stroną. Wytłumaczenie tego fenomenu jest proste. Dzieje się tak w skutek tzw. synchronicznej rotacji Księżyca. Księżyc obraca się wokół własnej osi w tym samym kierunku co Ziemię i w tym samym czasie co obrót wokół Ziemi. Czyli prościej mówiąc: Na jeden obrót Księżyca wokół własnej osi przypada jeden obieg wokół Ziemi.
Strona niewidoczna Księżyca jest zwrócona do Ziemi podczas nowiu, czyli wtedy gdy Księżyc jest między Słońcem a Ziemią. Dlatego nie możemy zobaczyć drugiej strony Księżyca.

piątek, 12 października 2012

ASTRONAWIGACJA

 Każdy, kto lubi wędrować w nieznane powinien nauczyć się znajdowania drogi. Nawigacja to jeden z podstawowych elementów, który powinien wejść w krew każdemu podróżnikowi, nieważne czy wędrujesz daleko, czy blisko.  Dziś chciałem napisać trochę o nawigacji za pomocą gwiazd. Czemu zaczynam od tego, a nie np. od mapy i kompasu? Kompas i mapa to są już wynalazki człowieka. Chcę najpierw zaprezentować metody, które były stosowane zanim te urządzenia powstały. Oczywiście będę też omawiał użycie kompasu i mapy, ale w późniejszym czasie. Nawigacja za pomocą gwiazd to jedna z najstarszych metod wyznaczania kierunków stron świata. Gwiazdy były wykorzystywane przez żeglarzy, którzy przy braku stałych punktów odniesienia na powierzchni oceanu do obliczania azymutu musieli wykorzystywać księżyc i znanych powszechnie około 57 gwiazd.
 Patrząc na bezchmurne niebo w środku nocy, gdzieś z dala od miejskich oświetleń i innych źródeł światła, możemy podziwiać miliony jasnych punktów. Cały ten widok zapiera dech w piersiach, jest po prostu piękny. Wystarczy naprawdę odrobina wiedzy, by móc znaleźć drogę w środku nocy. To jakich gwiazd masz szukać, zależy od tego na jakiej półkuli się znajdujesz. No więc zaczynamy...

PÓŁKULA PÓŁNOCNA

Na półkuli północnej, najbardziej przydatną gwiazdą do wyznaczania kierunku będzie Gwiazda Polarna (POLARIS). Znajduje się ona w gwiazdozbiorze Małej Niedźwiedzicy (Mały Wóz), a poza tym znajduje się na prostej zawierającej oś ziemi (matematycznie), dzięki temu nie zmienia swojego położenia. Zawsze znajduje się w kierunku północnym.
  Aby znaleźć POLARIS, trzeba znaleźć gwiazdozbiór Dużej Niedźwiedzicy (Wielki Wóz). Jest on bardziej widoczny na niebie. Wyglądem przypomina właśnie wóz albo wielką chochlę. Odcinek dwóch ostatnich gwiazd, przedłużony pięciokrotnie pokazuje nam Gwiazdę Polarną. Jest to ostatnia gwiazda Małego Wozu, znajduje się na końcu "dyszla". 








Drugim gwiazdozbiorem, który pomoże nam odnaleźć Gwiazdę Polarną, jest Kasjopeja lub Kasopea... (spotykałem się z dwiema nazwami. Tę drugą rzadziej spotykałem). Kasjopeja przypomina literę   M lub W odwróconą bokiem. Odcinek między pierwszą i ostatnią gwiazdą w gwiazdozbiorze łączymy sobie i przeprowadzamy linię pod kątem prostym o długości równej mniej więcej dwóm długościom pierwszego odcinka. Koniec wyznaczonego odcinka powinien wskazać nam Gwiazdę Polarną... 
 Drugi sposób, choć wg. mnie mniej praktyczny jest przeprowadzenie linii przez centralną gwiazdę układu Kasjopeji, dzielącą ten gwiazdozbiór na pół. Linia ta też przebiega koło Gwiazdy Polarnej, a w niektórych źródłach jest napisane że nawet przechodzi przez Gwiazdę Polarną. Spróbujcie obu sposobów. Który sobie bardziej przyswoicie, ten będzie lepszy:)



 Na południowym niebie półkuli północnej, przy dobrej widoczności możemy dostrzec gwiazdozbiór Oriona. Orion wschodzi nad równikiem i należy zapamiętać, że bez względu na to czy jesteś na półkuli północnej, czy południowej - Orion zawsze wschodzi na wschodzie a zachodzi na zachodzie. 
Znajdź gwiazdozbiór Oriona. Jego pas który tworzą trzy gwiazdy i jego głowę. Powinna się znajdować mniej więcej nad środkową gwiazdą od pasa. Poprowadźcie linię prostą przez środkową gwiazdę pasa i głowę. Ciągnijcie ją tak długo aż dojdziecie do Gwiazdy Polarnej.

PÓŁKULA POŁUDNIOWA

 Na półkuli południowej, Gwiazda Polarna nie będzie widoczna. Dlatego trzeba posłużyć się innym gwiazdozbiorem. Doskonały do tego będzie Krzyż Południa.

Krzyż Południa jest troszkę ciężej znaleźć niż np. Duży Wóz, gdyż znajduje się on na pasie Drogi Mlecznej. Jednak ma dość charakterystyczny wygląd i nie sprawia naprawdę dużych trudności odnalezienie go. Po odnalezieniu Krzyża przedłuż jego dłuższe ramię około pięć razy. Z tego punktu wyobraź sobie pionową linię która styka się z powierzchnią ziemi. Tam gdzie linia dotyka horyzontu znajduje się POŁUDNIE.
Ciekawostka: Jeżeli nie wiesz jak wygląda gwiazdozbiór Krzyża południa, możesz sprawdzić go na flagach niektórych państw, które leżą na półkuli południowej. Należą tu m.in. Brazylia, Australia, Nowa Zelandia, Samoa, Wyspy Kokosowe





A CO JEŚLI JEST TAK POCHMURNO, ŻE NIE JESTEM W STANIE ZNALEŹĆ ŻADNEGO GWIAZDOZBIORU??
Jeżeli niebo jest zasłonięte całkowicie chmurami, to rzeczywiście nie możemy za wiele zdziałać. Jeżeli jest zachmurzenie tylko częściowe, to i na to jest sposób, aby poradzić sobie w odnalezieniu kierunków świata. Metoda ta wymaga trochę cierpliwości i czasu. 

Weź patyk w kształcie litery Y. Rozwidlenie patyka będzie spełniało rolę celownika. Wbij patyk w ziemię i usiądź wygodnie przed nim. Weź na cel jedną gwiazdę (obojętnie jaką, aby była dobrze widoczna). 
Po pewnym czasie zobaczysz, że wybrana przez ciebie gwiazda zacznie się przesuwać względem twojego celownika.
 Rysunek obok przedstawia całą sytuację. (Uwaga!! Litery kierunków na rysunku wskazują położenie gwiazdy a nie kierunki świata)

NA PÓŁKULI PÓŁNOCNEJ:
-przesunięcie w lewo oznacza, że gwiazda znajduje się na północy
-przesunięcie w prawo oznacza, że gwiazda znajduje się na południu
-przesunięcie w górę oznacza, że gwiazda znajduje się na wschodzie
-przesunięcie w dół oznacza, że gwiazda znajduje się na zachodzie.
NA PÓŁKULI POŁUDNIOWEJ (efekt odwrotny)
-przesunięcie w lewo oznacza, że gwiazda znajduje się na południu
-przesunięcie w prawo oznacza, że gwiazda znajduje się na północy
-przesunięcie w górę oznacza, że gwiazda znajduje się na zachodzie
- przesunięcie w dół oznacza, że gwiazda znajduje się na wschodzie




Poniżej kilka zdjęć gwiazdozbiorów.
                                                                              
znajdź Duży Wóz:) Nieco wyżej widać Polaris..











Kasjopeja
















Krzyż południa












Konstelacja Oriona



środa, 10 października 2012

nadgorliwość ludzi, czy po prostu czysty żart...??

 Piątek... dzień zapowiadał się wspaniale. Na górze małe chmurki przeczesywały niebo spokojnym ruchem. Ranek był dość chłodny więc na czas marszu założyłem dodatkowy polar. Wszystko zapowiadało się wspaniale. Trzy noce w kontakcie z naturą. Ostatnie sprawdzenie sprzętu i ruszam... Jeszcze tylko sklep po drodze odwiedzę, bo muszę kupić sobie M&Msy:)
 Marsz nie sprawił mi kłopotu większego... znałem tę trasę już na pamięć. Miejsce na nocleg też już było przeze mnie odwiedzane nie raz. Lecz teraz padła decyzja żeby się tam zatrzymać. Maszerując wzdłuż lasu napotykałem ludzi zbierających grzyby. Pomyślałem więc, że może ja coś uzbieram na kolacje... w sumie pozostało mi jeszcze 6 godzin do końca dnia, do miejsca docelowego zostało jeszcze jakieś 30 min drogi... i co dalej? Rozłożę swój obóz i będę siedział jak ta sierota? Postanowiłem uzbierać co nieco na gulasz:) Decyzja okazała się trafna... nazbierałem sporo grzybów. W obozie te najładniejsze nawlokłem na nitkę i suszyłem a reszta wylądowała w kociołku. Dzień przebiegł bez większych rewelacji, to samo w nocy... Po kolacji położyłem się spać i zasnąłem w miarę szybko.
 Rankiem poszedłem nazbierać trochę chrustu na opał, żeby zagotować wodę na herbatę. Znowu powtarzająca się sytuacja z wczoraj - grzybiarze. Nie odchodziłem daleko od obozowiska, gdyż nie wiadomo kto mógł sobie tam wejść i gdybym wrócił to pewnie nie zastałbym tam już nic. Dlatego starałem się mieć obóz na oku. Po uzbieraniu chrustu, rozpaleniu małego ogniska i wstawieniu wody na herbatkę poszedłem się kąpać. Woda zimna ale od razu ożywiła mnie. Powróciłem do ogniska się ogrzać. Co by tu robić dalej? Posiedzę sobie jeszcze trochę, wypije herbatkę, zjem śniadanko, spakuję się i ruszę dalej. Pięć kilometrów stąd mam drugą miejscówkę gdzie chciałbym przenocować. Więc nie było się co spieszyć... Wyjąłem więc zeszyt i zacząłem rysować taflę jeziora... w tym czasie koło mojego obozu przeszło 3 grzybiarzy. Nie zwracali na mnie większej uwagi.. ot przyszli - zobaczyli - poszli.... Rysowanie sprawiło, że zrobiłem się senny... zgasiłem ognisko, spakowałem rzeczy oprócz płachty biwakowej i karimaty, postanowiłem się jeszcze z godzinkę zdrzemnąć.
 Gdy tak sobie drzemałem, dobiegły mnie odgłosy kroków przy moim namiocie, przynajmniej dwóch osób. Postanowiłem wyjść zobaczyć co się dzieje. Być może znowu Ci grzybiarze. Ledwo wychyliłem głowę i poczułem jak ktoś mnie łapie za rękę i wyciąga.
- Leżysz!! - krzyknął ktoś z tyłu. Nie widziałem kto.
- O co chodzi?! - krzyknąłem zaskoczony i jednocześnie przerażony całym zajściem.
-Łapa!! Słyszysz? Łapa! do tyłu dawaj!! Teraz druga!! - wyciągnąłem ręce i zostałem skuty kajdankami. Podnieśli mnie i położyli pod drzewem. Zobaczyłem trzech funkcjonariuszy policji w czarnym mundurze i jeden po cywilnemu.
- O co chodzi? - zapytałem ponownie, tym razem spokojniej i pewniej siebie.
- Zaraz się dowiesz! Dokumenty jakieś masz? - zapytał się ten w cywilnym ubraniu. Wskazałem mu kieszeń plecaka. Jeden z mundurowych zaczął się do niej dobierać, a drugi zaglądał mi do namiotu, trzeci pilnował mnie. Wyjął mi portfel a z niego dowód. Podał temu w cywilu. Ten wyjął komórkę i dzwonił na komendę żeby sprawdzić moje dane... czekałem jakieś pięć minut i się dopytywałem co to ma znaczyć.. Jednak traktowali mnie jak powietrze. W końcu zakończył tamten rozmowę. Powiedział do tego co stał przy mnie, żeby mnie rozkuć. Podniósł mnie na nogi i zdjął kajdanki. Ten w cywilu oddał mi dowód do ręki.
-  I po to było mnie zakuwać? Skradacie się jakby nie wiadomo co! zakuwacie mnie, traktujecie jak powietrze... To jakiś żart? Manewry policyjne? Co to ma być??
- Spokojnie. Przepraszamy za całe zajście. - Mówił tajniak - Dostaliśmy niedawno cynk, że ukrywa się tu bandzior. Ktoś wskazał na pana. Wiedziałem od razu że to nie pan, ale wie pan... procedura taka a nie inna.
Przepraszali mnie chyba jeszcze dziesięć minut. Ja ich opieprzałem a oni nadal przepraszali. Powiedziałem im, że będę w następną noc gdzie indziej, żeby nie interweniowali tak jak ostatnio. W końcu poszli sobie.

Nie wiem co myśleć o takiej sytuacji. Czy to był czysty żart od strony jednego z grzybiarzy, czy też jakaś nadgorliwość człowieka, który chciał sprawdzić co ja dokładnie tu robię? A wy co o tym myślicie?

poniedziałek, 8 października 2012

Ogień cz. III

 Witam wszystkich czytelników. Z góry przepraszam za to że nie pisałem, ale wyszły takie a nie inne sytuacje, że po prostu nie miałem czasu. Postaram się nadrobić to wszystko najszybciej jak się da. Dzisiejszy temat to sposoby rozpalania ognia.

 Ogień w sytuacji survivalowej pełni bardzo ważną rolę, dlatego umiejętność rozpalania ognia jest rzeczą równie ważną. Jeżeli interesujesz się survivalem od dłuższego czasu i trenujesz tę sztukę to nie sprawi Ci to większych trudności, nawet jeśli pada deszcz od tygodnia i wszystko dookoła Ciebie jest mokre. Są różne metody rozpalania ognia, jedne są łatwe a inne bardziej skomplikowane i należy ich się uczyć zanim wyjdziesz w teren.
 Podstawowym narzędziem do rozpalania ognia są zapałki, zapalniczka, krzesiwo - Chyba nie muszę tu omawiać zasady działania wymienionych rzeczy.
 Co jednak, jeśli zamokną nam zapałki, zapalniczkę zgubimy, a krzesiwa po prostu nie posiadamy? Są inne patenty na rozpalenie ognia, które teraz tu przedstawię.
 METODA TARCIA:
Jest to chyba najbardziej popularna metoda rozpalania ognia wśród outdoorowców. Polega na tarciu jednego kawałka drewna o drugi. Do tej grupy należą: łuk ogniowy, pług ogniowy i ręczny świder.
Łuk ogniowy składa się z czterech części: łuk, świder, podkładka świdra i docisk świdra.
Łuk - czyli kawałek patyka giętkiego a na niego założona cięciwa (może być sznurówka). Łuk wprawia świder w ruch.
Świder - będzie się obracał na powierzchni podkładki powodując tarcie. Powinien być prosty i suchy. Wysokość świdra nie ma większego znaczenia. Preferuję miękkie drewno na świder, o długości koło 30 cm  i grubości kciuka.
Podkładka świdra - to w nią wwiercać się będzie świder i tworzyć się będzie żarzący się pył. Podkładka również powinna być sucha. Są różne opinie na temat z jakiego drewna powinna być podkładka. Ja preferuję drewno troszkę twardsze od drewna z jakiego wykonany jest świder. Nie używaj do podkładek drewna z drzew żywicznych. Zawierają na tyle dużo żywicy, że drewno się poleruje, zamiast uzyskiwać z niego żar.
Docisk świdra - Wykonany z drewna, ale nie koniecznie. Jest to klocek, którym dociska się koniec świdra do podkładki. warto nasmarować wgłębienie w klocku czymś co będzie dawało poślizg. Wtedy mniej energii zużyjesz na kręcenie świdrem. Choć w moich dotychczasowych rozpalaniach ognia tą metodą zdarzył mi się jeden przypadek, że żar uzyskałem nie w podkładce a w docisku, na końcu świdra... Jest to rzadkość i nie zdarzyło mi się więcej, mimo celowych prób uzyskania...
Procedura:
Owiń świder cięciwą, umieść jeden koniec w zagłębieniu w podstawce a drugi w zagłębieniu w docisku. Przyklęknij jedną stopą na podstawkę jak najbliżej zagłębienia dla świdra, ale tak aby nie blokować jego ruchu. Potem dociśnij lekko, ale w miarę stabilnie docisk, i zacznij wykonywać poziomy ruch łukiem. Pamiętaj o równym oddychaniu. Nie warto wstrzymywać oddechu, ani go przyspieszać, gdyż szybko się zmęczymy. Po pewnym czasie powinien się wydobywać dym spod świdra w podstawce. Jest to znak, żeby docisnąć świder i przyspieszyć nieco jego obracanie się. kiedy dym będzie bardziej gęsty przerwij tarcie, i delikatnie rozdmuchaj uzyskany żar (NIE ZDMUCHNIJ GO Z PODSTAWKI!!! ), na koniec przesyp go do podpałki i rozdmuchuj aż ona zajmie się ogniem.

Ręczny świder -  metoda ta sama co w łuku ogniowym, z tym że mamy tu tylko podkładkę i świder, który obracamy ręcznie aż do uzyskania żaru. Świder ręczny preferuję nieco cieńszy i dłuższy jest wtedy wygodniejszy w użyciu. dobrze nadaje się do tego wysuszona gałąź czarnego bzu. Aby rozpalić ognień, usiądź wygodnie i stopami przytrzymuj podkładkę. świder włóż w wgłębienie podkładki i obracaj nim dopuki nie uzyskasz żaru.

Pług ogniowy -  polega na tym, że wzdłuż podkładki robimy rowek i trzemy w nim świdrem, aż do uzyskania żaru.

Metoda tarcia jest to metoda wymagająca czasem sporo pracy (od kilku minut, do kilku godzin), dlatego powinieneś się jej uczyć. Sam sobie dobieraj gatunki drewna na świder i podkładkę i kombinuj, gdyż może lepiej ci będzie gdy świder będzie twardy a podkładka miękka lub odwrotnie... to już zależy od ciebie, twojego doświadczenia.

Posiadanie w ekwipunku szkła powiększającego również może być pomocne. Skupiając promienie na dobrze dobraną drobną, suchą, delikatną podpałkę można uzyskać żar. Soczewkę możesz wykonać z kawałka lodu, polerując go ciepłymi dłońmi.

Jeżeli masz przy sobie baterię (np. od telefonu) i kawałek drucika, możesz również rozpalić ogień. przykładając końce drutu do baterii a reszta drutu niech styka się z podpałką. Drut nagrzewa się do wysokiej temperatury i następuje zapłon.

Pewnie w Twojej apteczce będzie się znajdował nadmanganian potasu. Wymieszaj go z płynem do spryskiwaczy lub gliceryną i wsadz w podpałke. Nadmanganian jest środkiem silnie utleniającym i powoduje wysoką temperaturę aż w konsekwencji zapłon.

Krzesiwo tradycyjne - czyli uderzanie krzemienia o stal wysokowęglową, lub o inny krzemień. Powoduje powstawanie iskier.

To tylko niektóre najbardziej znane metody rozpalania ognia. Jest ich sporo więcej ale nie będe się tu o nich rozpisywał.
Pozdrawiam i zapraszam do czytania i komentowania!