środa, 5 lutego 2014

Puszka survivalowa - wesja na codzień

 

Już pisałem o puszce survivalowej. Jednak każdy rodzaj puszki jest układany pod konkretną podróż w nieznane. Dziś chciałem napisać o puszce, która może służyć w życi codziennym. Zdarzają się w życiu sytuacje, kiedy to bez jakiegoś malutkiego sprzętu nie możemy sobie poradzić. Z pomocą może nam przyjść mała puszeczka, w której trzymamy naprawdę najpotrzebniejsze rzeczy, które wiemy, że mogą się nam przydać.

Poniżej znajduje się filmik z przykładową puszką zrobioną z pudełka po krzesiwie. Możemy tam znaleźć takie rzeczy jak:
plastry opatrunkowe, żyletka, tabletki przeciwbólowe, kawałek drutu, sznurek, zapałki z draską, waciki, torebka mała foliowa, kartka z ołówkiem, agrafki.... Wszystko możemy układać według naszych upodobań. Z tym że to muszą być rzeczy naprawdę do użytku. 

Spotkałem się z człowiekiem, który w puszce nosił na kartce napisany alfabet morse'a. Zapytałem po co?
 - A, bo jak bede gdzieś w zagrożeniu to za pomocą alfabetu mogę wezwać pomoc.
- SOS jest prosto nadać morsem. Lecz ten alfabet wyszedł już z użycia. Naprawdę ciężko jest teraz znaleźć osobę, która potrafi się nim obsługiwać. No ale załóżmy taką hipotezę, że jednak ktoś odpowiedział na SOS i nadał ci również odpowiedź morsem. Czy jesteś w stanie ją SZYBKO odczytać? Myślisz, że ten ktoś bedzie czekał kilkanaście minut na Ciebie zanim ty rozszyfrujesz jego wiadomość na karteczce? 

Tak więc karteczka z alfabetem nam nic nie da, jeśli nie potrafimy szybko nim się posługiwać. Nie twierdzę, że Mors jest do niczego. Warto sie go nauczyć, choćby dla samego siebie. 
Zastanówcie się, dokładnie czego potrzebujecie, co może się wam przydać na codzień, w drodze do szkoły, pracy, czy na zwykłym spacerze.